Wczoraj pożegnaliśmy naszego Przyjaciela.

Uroczystość odbyła się w Domu Przedpogrzebowym na Cmentarzu Powązki Wojskowe. Jacka pożegnała prawdziwa, piękna zima. Był to pierwszy dzień białego puchu, skrzypiącego śniegu i zapadniętej we właściwy, zimowy sen przyrody. Wśród zgromadzonych rozpoznać można było twarze Rejaków, członków Koła Wychowanków, młodzieży z grupy SMR, pracowników Szkoły. Ciężko nam się pogodzić z faktem, że odszedł od Nas ktoś tak ważny, w pewnym sensie niezastąpiony. Jacek niezawodnie od pięciu lat pełnił funkcję II Wiceprezesa Koła Wychowanków. Był również Honorowym Członkiem Grupy SMR. Od prawie dwóch lat sprawował opiekę nad grupą młodzieży, interesującą się odkrywaniem, badaniem i upowszechnianiem historii i dziedzictwa Szkoły Mikołaja Reja. Zawsze pierwszy na spotkaniach, dbał o dobrą atmosferę oraz „pełne żołądki” młodych ludzi i kolegów z Zarządu. Uwielbiał sprawy organizacyjne, biurokratyczne. Dbał o tradycję sztuki epistolarnej i zawsze wytrwale szykował wszystkie listy wysyłane do naszych Absolwentów. Wkładał w to tak wiele serca. Mawiał, że zawsze potrzeba tego, który będzie stał ze sztandarem na barykadzie, natomiast za nim trwale musi być ktoś, kto go trzyma z tyłu, żeby stał prosto. Takim filarem był Jacek. Był i będzie na zawsze w naszej pamięci.

Tych, którzy jeszcze nie widzieli, serdecznie zachęcamy do przeczytania wywiadu z Jackiem, przeprowadzonym w 2016 roku przez szkolną grupę RejMedialni;

https://rejmedialni.wordpress.com/2018/06/20/dlugopis-byl-rzecza-raczej-rzadka-rozmowa-z-panem-jackiem-slusarkiem-wiceprezesem-kola-wychowankow-gimnazjum-i-liceum-im-mikolaja-reja-w-warszawie-o-metodach-nauczania-laciny-w-jego-czasach/

 

Poniżej publikujemy wspomnienia, którymi chcielibyśmy się z Wami podzielić;

Rzeczywistość odbiega od tego, czego się spodziewamy. Jeszcze na moment przed wywiadem myślałam, że potoczy się on zupełnie inaczej, w głowie kołatała wizja, która prysła w momencie, w którym Pan Jacek odpowiedział na pierwsze pytanie. Na szczęście, bo w tym momencie ta rozmowa zaczęła należeć do niego. Chyba doskonale wiedział, co nam powie i zarazem były to historie, które chcieliśmy usłyszeć. Zabawne, długie, konkretne. O wykręcaniu się od noszenia tarczy. O paleniu w toalecie. O byciu młodym, niepokornym człowiekiem. Nie oddawał się sentymentom, nie wchodził na wysokie tony, ale serwował szczerość. Nawet gdy próbowałam pytać o emocjonalne znaczenie bycia w Kole, mówił o organizacji i byciu potrzebnym. I to było po coś. Bo padło tam to jedno zdanie. Podziękujemy za to, co robimy teraz, bo stwarzamy więzi na całe życie. O nic innego nie chodzi w Kole, lecz aby trzymać się razem i nie tracić z oczu twarzy innych. Nawet gdy pozornie te twarze znikają…
Zuzia

 

Pamiętam, jak zostałem zaproszony na pierwsze spotkanie SMRu. To było jakoś pod koniec 1. klasy. Kiedy przyszedłem na spotkanie byli już tam Wiktoria, Ewa, Marta, Martyna, oraz właśnie Pan Jacek. Przedstawiliśmy się sobie wzajemnie, po czym zadał mi pytanie „Pije Pan kawę czy herbatę?”. Na każdym kolejnym spotkaniu było to jedno z pierwszych pytań jakie Pan Jacek zadawał każdemu z członków. Zadał mi trochę pytań – był bardzo mnie ciekawy, jak ogólnie każdej młodzieży. Chciał mnie bliżej poznać, dopytywał co robię w życiu itp. Rozmawiał z nami w taki sposób, że nie czuliśmy różnicy wieku. W taki sposób jaki byśmy oczekiwali od przyjaciela. Zawsze był bardzo zaangażowany w nasze działania, chociażby był z nami kiedy wyruszyliśmy szukać pozostałości „Rejówki”, starał się być na prawie każdym spotkaniu… Zapisał się w naszej pamięci jako przyjaciel – ktoś na kogo zawsze możemy liczyć niezależnie od sytuacji.
Dominik

 

…z niecierpliwością czekaliśmy na każde spotkanie…czasem żartował, że jego misją jest „nakarmienie i napojenie” naszego towarzystwa… a tak naprawdę był naszym dobrym duchem, inspirował do działania, wspierał dobrym słowem..zawsze ciepły, wyrozumiały… uśmiechnięty…taki zostanie w naszej pamięci.
Katarzyna

 

Jak resztę moich znajomych z SMR-u pierwszym słowem, którym przywitał mnie Pan Jacek było pytanie ,,kawa czy herbata”. Podczas każdego następnego spotkania zawsze ofiarował nam coś ciepłego i słodkiego. Był on człowiekiem, który mimo naszych zwariowanych pomysłów zawsze nam pomagał. Podczas naszych pamiętnych kilkugodzinnych spotkań w Sali Tradycji zabawiał nas rozmową i swoim sarkastycznym poczuciem humoru. Wydawał się zaciekawiony tym co mówimy i nigdy nie odczułam, żeby ze względu na nasz wiek traktował nas z góry. Wiem, że bez pomocy Pana Jacka niektóre nasze ekspedycje nie doszłyby tak szybko do skutku i za to będę mu zawsze wdzięczna. Zapamiętam go jako pomocnego i bezinteresownego człowieka, naszego przyjaciela.
Martyna

 

Szanowny Panie Jacku,
Mimo powszechnie przyjętego zwyczaju mówienia sobie po imieniu w całej społeczności Koła Wychowanków, ten jeden kontakt był dla mnie formalnie wyjątkowy. Ja, z drugiej strony – byłam Panią Wiktorią.
W 2018 roku od razu przypadliśmy sobie do gustu. Widziałam, że lubił działać – tak samo jak ja. Zależało mu na tym – tak samo jak mi. Od razu zgłosił się na ochotnika do współpracy ze mną i grupą, jak mówił „entuzjastów”. Nie owijał w bawełnę – zawsze był konkret – dzień,
godzina, tak będę, do zobaczenia. Zawsze, ale to zawsze mogłam na niego liczyć. Czuł się, a przede wszystkim był potrzebny. Miał dystans do siebie i wspaniałe poczucie humoru. Jacka nie dało się nie lubić. Widziałam, z jakim szacunkiem patrzyła na niego młodzież. W czasie każdego spotkania, ja również czułam się otoczona opieką. Niesamowicie opowiadał, ale też potrafił słuchać. Tak wiele godzin wspólnie spędzonych przy ciastkach i aromacie kawy. Tak wiele przewertowanych kartek, ułożonych dokumentów, wysłanych listów. Tak wiele historii, wymiany spojrzeń, serdecznych uśmiechów. Jacku, nauczyłeś mnie tak wiele. Są miejsca i rzeczy, które już zawsze będą mi się kojarzyły z Tobą. A przeżycia i wspomnienia pozostaną na zawsze.

Jacku, nigdy nie zapomnę, dziękuję
Wierzę, że dotarłeś do gwiazd

Wiktoria

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *