Archiwum kategorii: Bez kategorii

Wręczenie dyplomów dawnym maturzystom

14 października 2013 roku w Naszej Szkole odbyły się coroczne obchody Dnia Nauczyciela połączone tradycyjnie ze ślubowaniem klas pierwszych. Przy tej okazji Koło Wychowanków zorganizowało wręczenie pamiątkowych dyplomów maturzystom z roku 1962 i 1963. Najpierw odbyły się uroczystości w sali gimnastycznej, gdzie miedzy innymi wręczono dyplomy, a następnie poczęstunek miłych gości w Sali Tradycji. Spotkanie odbyło się w miłej, koleżeńskiej atmosferze, a wielu z dawnych maturzystów wstapiło w szeregi naszego Koła. A oto relacja fotograficzna.

Magdalena Wołłejko – matura’74

aktorka teatralna i filmowa, autorka sztuk teatralnych (pseudonim Meggie W.Wrightt), scenariuszy telewizyjnych oraz filmowych (pseudonim Maciej Pisz) i tekstów piosenek. Absolwentka warszawskiej PWST. Związana z teatrami warszawskimi Kwadrat, Teatrem na Woli, Komedia, Capitol i Syrena. Córka aktorów Haliny Czengery i Czesława Wołłejki, również siostra aktorki Jolanty Wołłejko.

5 dni z zycia emeryta 1-F-2810-11

 

 

Wiktor Zborowski – matura’69

Wiktor Zborowski jest jednym z najbardziej charakterystycznych aktorów polskiej sceny. Jest absolwentem warszawskiej PWST, którą ukończył 1973 r. Po raz pierwszy na ekranie widzowie mogli go zobaczyć w jednym z odcinków „Czterdziestolatka” pt. „Karta ze Spitzbergenu, czyli oczarowanie”. Wraz z Krzysztofem Majchrzakiem stworzyli tam role przezabawnych inżynierów dowcipnisiów. Jego dar rozśmieszania innych sprawił, że zagrał w wielu wspaniałych polskich komediach. Ostatnio zachwycił krytykę i widzów doskonałą kreacją Longinusa Podbipięty w polskiej superprodukcji „Ogniem i mieczem”.

„Moje podejście do zawodu pozbawione jest furii, pazerności i pasji. Chyba nigdy nie osiągnę takich szczytów jak ci, którzy oprócz talentu wyróżniają się jeszcze zachłannością. Nie będę nawet próbował”

Na scenę był „skazany” – jego dziadkowie poznali się uczestnicząc w amatorskim przedstawieniu (babcia grała a dziadek był suflerem), jego wujem jest znakomity Jan Kobuszewski, a ciotką Hanna Zemrzuska. Wiktor Zbrowski ożenił się również z aktorką – Marią Winiarską.

Zborowski jest absolwentem Wydziału Aktorskiego warszawskiej PWST. Studia ukończył w 1973 roku. Grał w takich warszawskich teatrach jak: Narodowy, Ateneum, Kwadrat, a ostatnio w teatrze muzycznym Roma. Współpracował tam z takimi znakomitościami sceny jak m.in. : Adam Hanuszkiewicz, Janusz Warmiński, Gustaw Holoubek.

W telewizji zadebiutował rolą w „Czterdziestolatku”, w odcinku pt. „Karta ze Spitzbergenu czyli oczarowanie” zagrał inżyniera żartownisia.

Pierwsza znacząca rola filmowa to Haber w „CK Dezerterach” (1985). Potem zagrał między innymi w popularnych komediach: „Kogiel mogiel” (1988) i „Galimatias czyli Kogiel Mogiel 2” (1989) Romana Załuskiego, w „Sztuce kochania” (1989) i „Kuchni polskiej” (1991-1993) Jacka Bromskiego, „Goodbye Rockefeler” (1993) Waldemara Szarka oraz w „Darmozjadzie Polskim” (1997) i „O dwóch takich co nic nie ukradli” (1999) Łukasza Wylężałka.

Wystąpił również w dwóch polskich superprodukcjach: w „Ogniem i mieczem” (1999) w reżyserii Jerzego Hoffmana Wiktor Zborowski wcielił się w Longinusa Podbipiętę i jak mówił reżyser: „Rolą Podbipięty zrobił nam wszystkim wielki prezent. Wiktor zewnętrznie podobny jest do Sienkiewiczowskiego bohatera, jeśli zaś chodzi o osobowość, jest jego całkowitym przeciwieństwem. Zdaniem Zagłoby Podbipięta obdarzony jest wszelkimi cechami poza dowcipem i inteligencją. U Zborowskiego te właśnie cechy są dominujące. Jest tryskającym gejzerem humoru. Choć wcale nie sprawia takiego wrażenia”.

Drugą polską superprodukcją, w której wziął udział była nakręcona w 2003 roku przez Jerzego Hoffmana „Starą baśń: Kiedy słońce było bogiem”. Film został nakręcony na podstawie powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego. Wiktor Zborowski zagrał tam rolę Wikinga Tłumacza.

W ostatnim czasie występował także gościnnie w serialach telewizyjnych – zaczęło się od „Klanu” (1997), potem były „Przeprowadzki” (2000-2001), „13. posterunek” (2000), a w końcu „Kryminalni” (2004-2005).

Nie można też nie wspomnieć o znakomitym dorobku dubbingowym Wiktora Zborowskiego. Aktor użyczał swojego głosu takim postaciom jak: Mufasa w obu częściach „Króla Lwa”(1994 i 1998), Victora w „Dzwonniku z Notre Dame” (1996) oraz Obeliksowi w „Asterix i Obelix kontra cezar (1999) oraz „Asterix i Obelix: Misja Kleopatra” (2002).

Zborowski

Góra z górą – nie. A rejak z rejakiem – i owszem.

Tak się złożyło, że nie tak dawno tuż przed wakacjami organizowałem dzielnicowy bieg. I kogo widzę wśród tłumu? Marcina, Marcina z klasy, z liceum, z Reja!. A Marcin nie jest z mojej dzielnicy, więc zaskoczenie pełne. Nie widzieliśmy się od lat. Witamy się, bratamy, rozmawiamy. – Skąd się tu wziąłeś. – A tak, jakoś, wygrzebałem w necie, pomyślałem że przyjadę. Rejacy się przyciągają – innego wytłumaczenia nie ma!
Olek matura,93

Konstelacje

plnetyDyrektor Węgiełek , jednocześnie nasz nauczyciel geografii. Ulubionym materiałem Węgiełka było tłumaczenie nam ruchu planet. Wtedy rozwijał skrzydła inwencji. Z braku pomocy naukowych, była to praca na żywym materiale. Dyrektor zawsze był Słońcem. W pierwszej kolejności wybierany był kandydat na Ziemię. Dyrektor stawał pośrodku, starał się wyglądać słoneczne. Następnie wprawiał pomoc naukową w ruch obrotowy. Chwilę wirowali. Dyrektor bacznie obserwował poprawność trajektorii. Dalszy rozwój sytuacji zależał od Ziemi, jeżeli się sprawdzała w roli satelity, Węgiełka ponosiła fantazja i próbował dołączyć kolejne ciała niebieskie. Księżyc zawsze jednak zawodził. Dyrektor-Słońce próbował wszystko wprawić w zgodny z obowiązującą wiedzą ruch. Wszystko to działo się w dostojnej, można powiedzieć, kosmicznej ciszy. To utrudniało komunikację, no ale tak już jest w kosmosie. Zguba była nieunikniona, księżyc dostawał zawrotu głowy, wpadał na tablicę, to był koniec. Dyrektor odsyłał pomoce naukowe na miejsca. Chwilę siedzieliśmy pochłonięci niespełnionym marzeniem – wszyscy jesteśmy planetami, cała klasa wiruje, a Słońce… Słońce jest jedno.

Dlaczego Rej

Szkoła im. Mikołaja Reja z lotu ptakaTo były czasy bez rankingów i kalkulacji, a właściwie to kalkulacje były tylko nieco inne. Liceum szukaliśmy z kolegą Pangosem. Wyrwani z podwarszawskiej podstawówki, w centrum czuliśmy się jak obcokrajowcy, poszliśmy do Kochanowskiego do Dobisza, wszędzie nie to. A kryteria wyboru szkoły były twarde – liczyło się pierwsze wrażenie. W końcu dotarliśmy do Reja. Było już bo lekcjach najpierw nadzialiśmy się na kolesia z dredami (to już nam prowincjuszom się spodobało), a potem, (i tu klamka zapadła) spotkaliśmy dziewczynę w modnym wówczas suknio-kombinezonie opinającym całą figurę (chyba nawet z golfem) . TU chcemy dojrzewać, TU chcemy wejść w dorosłość. Ostatnie wątpliwości, (że z Ursynowa daleko, że trzeba będzie marnować godziny a autobusie), rozwiał park saski, dopełnienie Reja, TU będziemy chodzić na długiej przerwie, z dziewczynami z Reja.

Nowy Zarząd Koła

ludzik podnosi wykrzyknikDziś Koło Wychowanków, przeżyło burzę, po 35 latach istnienia, zawisło nad nim widmo rozwiązania. Zarząd się podał do dymisji, miało być rozwiązanie… tymczasem powstał nowy zarząd, odmłodzony. Nowe wizje, kierunki rozwoju, nowe pomysły, no i entuzjazm. Przyłączajcie się!